piątek, 20 sierpnia 2010

Deus, in adiutorium meum intende...

Św. Jan Kasjan, żyjąc w latach ok. 360 - 435, jest jednym łacińskim autorem włączonym do Filokalii greckiej (jest najbardziej znany i najobszerniejszy zbiór pism ascetyczno - mistycznych duchowości wschodniej, ważny dla całej chrześcijańskiej tradycji). W swych Rozmowach z Ojcami, traktatu o modlitwie, pisze on o wartości i pięknie wersetu Deus, in adiutorium meum intende, Domine ad adiuvandum me festina ("Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu, Panie, pośpiesz ku ratunkowi memu") wyjętego z Psalmu 69, 2. Św. Jan Kasjan polecał, aby niemal nieustannie, w każdych okolicznościach modlić się tym wersetem. Znalazł on się później w Regule św. Benedykta, gdzie ten wielki święty przepisał, aby rozpoczynał on oficjum. Kolumban polecał odmawiać go w ciszy. Pierwotnie wezwanie to rozpowszechniło się w zachodnim monastycyzmie, dopiero potem włączone zostało do Oficjum Kościoła Rzymskiego i do dziś rozpoczyna niemal każdą z godzin brewiarzowych (w nadzwyczajnej i zwyczajnej formie rytu rzymskiego). Poniżej podajemy fragment z Rozmów z Ojcami (X, 10) św. Jana Kasjana traktujących o tym właśnie wezwaniu.



"Dla zdobycia stałej pamięci o Bogu, nieprzerwanie miejcie przed oczyma następujący wzór modlitwy: Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu; Panie, pośpiesz ku ratunkowi memu (Ps 70,2).
Z całego skarbca Pism słusznie został wybrany ten właśnie wiersz. Zawiera on bowiem w sobie wszystkie uczucia, które mogą powstać w ludzkiej naturze. W odpowiedni sposób można też zastosować go do każdego stanu duszy i do wszelkich przejawów zła.
Słowa te zawierają w sobie wezwanie do Boga o pomoc we wszelkim niebezpieczeństwie, a także akt pokory w szczerym wyznaniu własnej niemocy. Wyraża również wzmożoną i pełną bojaźni czujność. Wyraża świadomość naszej ułomności, a także nadzieję wysłuchania i ufność, że pomoc zawsze jest bliska nas. Kto bowiem nieustannie wzywa swego Obrońcy, ten z całą pewnością doznaje Jego nieprzerwanej obecności.
Werset ten mieści w sobie gorącą miłość i przywiązanie, czujność wobec zasadzek i lęk przed nieprzyjaciółmi. Widząc bowiem, że we dnie i w nocy jesteśmy przez nich oblężeni, wyznajemy, iż nie możemy się od nich uwolnić bez Bożej pomocy.
Dla wszystkich, których dręczy zły duch, werset ten stanowi jakby niezdobyty mur, nieprzebity pancerz i mocną tarczę.
Chroni on od rozpaczy, gdy ogarnie nas opieszałość i trwoga duchowa, przygnębi smutek lub opanują złe myśli. Przypomina zarazem, iż Ten, którego wzywamy, nieustannie widzi naszą walkę i znajduje się blisko wołających o pomoc.
Werset ten napomina nas wśród postępów duchowych i wesela serca, byśmy nie unosili się pychą, spowodowaną dotychczasowymi osiągnięciami. Zaręcza nam bowiem, iż nie zdołamy wytrwać w takim stanie bez Bożej opieki. Jest przecież wołaniem nie tylko o ustawiczną, lecz także o szybką pomoc.
Jak powiadam, wezwanie to jest koniecznym i pożytecznym dla każdego z nas, w jakimkolwiek znajdowalibyśmy się położeniu. Kto bowiem we wszystkim tęskni za pomocą, dowodzi, iż nie tylko w sprawach ciężkich i smutnych, lecz również w pomyślnych i radosnych nie obejdzie się bez opieki Bożej. Zdaje sobie sprawę, że Stwórca musi wyrwać go z tych pierwszych i udzielić wytrwałości w drugim, ludzka ułomność nie ostoi się bez Jego wsparcia, zarówno w szczęściu, jak i w nieszczęściu" (Filokalia, ks. Józef Naumowicz (tłum. i oprac.), Kraków 1998, s. 90 - 92).