1. Wprowadzenie
Przedmiotem referatu jest ukazanie w strukturze prezbiterium (sanktuarium) - nawa eschatologicznej perspektywy. Nie trzeba wielkiej spostrzegawczości, ani tym bardziej wyszukanego wykształcenia, aby w historycznych kościołach spostrzec podział na dwie części. Właściwie dotyczy on wszystkich kościołów począwszy od starożytności chrześcijańskiej do siedemdziesiątych lat XX wieku. Co więcej strukturę nawa – sanktuarium (o której tu mowa) obserwujemy jako niezmienną nie tylko na linii chronologicznej, ale również geograficznej, a ściślej mówiąc konfesyjnej. Istnieje ona we wszystkich kościołach chrześcijańskiego Wschodu (wywodzących się z tradycji bizantyjskiej i aleksandryjskiej)[1]. Inna sytuacja panuje w kościołach ostatnich dziesięcioleci Kościoła rzymskokatolickiego, w których ideowe znaczenie sanktuarium (prezbiterium) bywa nieczytelne.
Zadajemy pytanie o ideę, która zrodziła tak mocną strukturę. Odpowiedź jest oczywista – to rozumienie i doświadczanie liturgii jako partycypacji w eschatycznej pełni – ad regnum caelorum. Prezbiterium i nawa to nie tylko funkcjonalne, lecz w istocie symboliczne części kościoła. Najbliższe otoczenie ołtarza – tam gdzie bezpośrednio celebruje się Eucharystię – stawało się obrazem przestrzeni nieba, natomiast nawa – miejsce dla wiernych – obrazem ziemi. Otoczenie ołtarzowe czyli sanktuarium wraz z ścianą u szczytu budowli stanowiły wyraz otwartości wiernych na Boga. Stół Pański wraz z ścianą za nim (wystrojem, nadstawą) stanowiły znak Boga, do którego się zwracano. Ołtarz wraz z przedmiotami (krucyfiks, świece, relikwiarze) i wystrojem artystycznym pełnił rolę bramy (okna) poprzez które dochodzi do partycypacji w nadprzyrodzoności.
Dziś ta istotna idea jest traktowana jako wizja poetycka, metafora, którą ewentualnie można wykorzystać w architekturze i organizacji wnętrza. I tu dotykamy poważnego błędu. Idea eschatologiczna, o której tu mowa, nie była jedynie poetycką i potencjalną ewentualnością, lecz symboliczną strukturą odsłaniającą istotę celebracji Eucharystycznej.
2. Teologia
Msza święta jest zadatkiem bogactwa chwały przyszłego wieku. Nawet pobieżne spojrzenie na teksty liturgii mszalnej Kościoła Zachodniego zarówno form starszych, w tym różnych rytów, jak i posoborowej, jasno wskazuje na eschatologiczny wymiar celebracji. Wspomnijmy choćby końcowy tekst prefacji, który wzywa, aby wraz z aniołami i wszystkimi świętymi wielbić Boga: Święty, Święty, Święty....[2] Ten temat stanowi istotę liturgii Kościoła Wschodniego[3]. To właśnie eschatologiczna perspektywa organizowała wnętrze świątyni. Ona również nadała formę liturgii, np. wykorzystanie świec, kadzideł, rożnych gestów, a nawet ubiorów sług ołtarza. Ksiądz i ministranci wychodzą do ołtarza ubrani nie np. w eleganckie garnitury z krawatami, lecz w szaty, które przypominają, że są odnowionym stworzeniem i obrazem niebian wielbiących Boga.
Przez eschatologiczną perspektywę rozumiem kilka elementów, które się wzajemnie przenikają i uzupełniają. Po pierwsze to oczekiwanie na ostateczne przyjście Chrystusa na końcu czasów, następnie przychodzenie Chrystusa w sprawowanej Eucharystii. Sama celebracja oraz Najświętszy Sakrament to zadatek życia wiecznego, istota Królestwa Niebieskiego. We mszy - można powiedzieć - albo my przechodzimy w obszar życia wiecznego, albo życie wieczne wchodzi w nasz świat[4].
3. Kilka słów o historii
Już w starożytności chrześcijańskiej eschatologia wpływała na budowlę kościołów. Zaznaczyło się to przez budowania bazylik na osi wschód – zachód. Szczególną rolę odrywała tu wschodnia strona. Wschodzące słońce od czasów apostolskich jest symbolem zmartwychwstałego Pana. Jak słońce rozprasza ciemność nocy i nastaje dzień, tak Chrystus przez paschalną ofiarę (której dokonał za swego ziemskiego życia i która dokonuje się w celebracji Eucharystycznej) przychodzi rozpraszając mroki niewoli grzechu i śmierci. Nastaje nowy dzień odkupienia. Wstające słońce wyznaczyło stronę, którą możemy określić jako boską. Ona stała się punktem kierowania modlitw i obrzędów kultycznych. Światło wschodzącego słońca to element konstytutywny współgrający z architekturą, wystrojem artystycznym oraz organizacją wnętrza. Ono mówiło o wkroczeniu nowego eonu w obecny[5].
Ilustracja 1
Upraszczając, aby podsumować ten okres, pod koniec starożytności utrwalił się pewien stały schemat wnętrzna sakralnego. Duchowym centrum kościoła była wychylona najbardziej na wschód absyda. Jej artystyczna dekoracja nosiła silną wymowę eschatologiczną – apokaliptyczną (nie w sensie przerażającego końca świata, lecz królowania Jezusa Chrystusa). W obrębie jej przekazu – mniej lub bardziej w głębi – znajdował się ołtarz zaopatrzony w relikwie. U szczytu absydy były miejsca dla duchowieństwa, które reprezentowało Chrystusa, apostołów, aniołów, świętych czyli osoby nowego świata. Kościół, który służył celebracji Eucharystii, z okresu starożytności wychodzi z mocną ideą – najważniejszą – rozumienia mszy a poprzez to i wnętrza sakralnego – jako partycypacji w wieczności. Wyodrębniało się znaczenie absydy jako sanktuarium – prezbiterium, oraz nawy jako przestrzeni dążącej ku sanktuarium – obrazu nieba[6].
Dla przykładu przypatrzmy się muszli absydy bazyliki św. Apolinarego in Classe tuż nieopodal Rawenny. (il.1) Nie wchodząc w szczegóły jej interpretacji wyraźnie widać jej eschatologiczne przesłanie. To obraz nowego nieba i nowej ziemi, gdzie króluje Chrystus. On przez swój zbawczy krzyż dokonał uzdrowienia, zbawienia świata. Absyda nie funkcjonowała jedynie jako dekoracja wnętrza budowli. Ona miała żywą relację do wschodzącego słońca i ołtarza. Nawet jeśli ołtarz początkowo nie znajdował się bezpośrednio przed, czy w głębi absydy, lecz bardziej pośrodku nawy, to stół Pański egzystował nie jako niezależny mebel, lecz jego znaczenie uaktywniała właśnie absyda. Kapłan wraz z wiernymi patrzył na krzyż chwały, na obraz odnowionego świata, którego zadatek doświadczał w Eucharystii[7]. Eschatologiczna wymowa absydy choć będzie ulegała ewolucji pozostanie w tym samym nurcie. Krzyż zostanie zastąpiony postacią Chrystusa – maiestatis Domini. (il. 2)
Ilustracja 2
To niesamowite dziedzictwo myśli teologicznej przyjmuje romanizm. Utrwala wszystkie komponenty eschatycznego rozumienia kościoła: wschodnia absyda z królującym Chrystusem, a w jej wnętrzu ołtarz z relikwiami. Kościół to królestwo Jezusa Chrystusa, to przestrzeń odkupiona. Absyda to znak nieba, a nawa ziemi. Utrwala i wzmacnia się podział wnętrza kościoła, który będzie ewoluował ku wyraźnym dwóm częściom – prezbiterium (absyda, chór) i nawa. Siła wymowy sanktuarium – nawy nie polega na budzeniu emocji, wytwarzaniu specyficznej atmosfery, klimatu, lecz na odsłonięciu istoty Eucharystii. Organizacja wnętrza (sanktuarium – nawa) posiada strukturę symboliczną, która siłą swej wymowy wprowadza w tajemnicę celebracji mszy świętej[8].
Gotyk to niesamowity okres. Katedry to przestrzenne obrazy Królestwa Niebieskiego. Ale zatrzymajmy się tylko na prezbiterium i nawie. Ich wymowa jest nie tylko kontynuowana, ale i rozbudowana. Sanktuarium zostaje wydłużone poprzez chór. Ten zaś bywa odgrodzony od nawy ścianką lektorium. Podział kościoła jest jednoznacznie interpretowany poprzez wizję starotestamentalnej świątyni – co rozpoczęło się już we wczesnym średniowieczu - której konstrukcje oraz wizję przybytku niebiańskiego dał sam Bóg. Pojawia się pewna nowość. Na ołtarzu stawiane są nadstawy – tryptyki czy poliptyki. Są one jakby kondensacją malowideł oraz symboliki wschodniej ściany i właściwie przejmują ich znaczenie. Budują żywą relację do ołtarza. Następuje zmiana akcentów. Dotychczas wschodnia część kościoła ozdobiona była wizerunkiem Chrystusa władcy otoczonego apokaliptycznymi postaciami, teraz zostaje zaopatrzona w nadstawę, która często zawiera przedstawienia z dziejów zbawienia. One mają mniej symboliczny, a bardziej narracyjny i naturalistyczny charakter. Widać zmianę, ale jej przebieg jest ewolucyjny, a przesłanie eschatologiczne jest bardzo jasne[9].
To dziedzictwo przyjmują kolejne epoki. W renesansie ideałem są budowle oparte na planie centralnym. To znak rodzącego się antropocentryzmu. Struktura sanktuarium – nawa zostaje zachowana. Ideowy zwrot ku człowiekowi nie zagubił jednak teocentryczności kościoła. W baroku nadstawy – retabula zabudowują całą ścianę kończącą kościół ukazując często w alegoryczny sposób dzieje zbawienia, świat zbawionych. Sztuka poprzez iluzję zaciera granicę pomiędzy światem realnym a wizją nieba. Retabula z figurami aniołów i świętych i świętymi obrazami są nie tylko symboliczną bramą ku nadprzyrodzoności, ale jej ilustracją, w której niebo wylewa się na ziemię. Retabulum z wmontowanym ołtarzem jest skrótem całego bogactwa sanktuarium. W wielkim retabulum ginie wymowa ołtarza. Stał się on często mało widocznym elementem wielkiej konstrukcji, półką do celebracji mszy[10].
Posoborowa odnowa liturgiczna słusznie wyodrębniła ołtarz. Stał się on stołem Pańskim – czytelnym symbolem Chrystusa. Ale wydaje się, że zagubiono inny ważny element. Ołtarz budował odniesienie do retabulum i obrazów w nim zawartych, a także, w wcześniejszym okresie, do światła wschodzącego słońca. Dziś ten wymiar zanikł. Ołtarz nie buduje żadnego eschatologicznego odniesienia, lecz do wspólnoty, ambony, przewodniczącego liturgii i mało czytelne powiązanie do krzyża stojącego obok. W okresie nowożytności odniesienie do wschodzącego słońca nie jest już wyraźne. Kościoły barokowe są jeszcze orientowane, ale już boczne ołtarze w nich nie koniecznie. Ostatecznie w XX wieku już nie symbolika, ale wygoda wyznaczona przez topografię będzie decydowała o ukierunkowaniu kościoła. Choć gubi się symbolika orientowania to nadal zostaje czytelna wymowa ołtarza i nadstawy jako strony Boga. Tak jest właściwie do czasów posoborowych. Te przyniosły nową organizację. Dziś często już nie potrafimy wskazać strony – symbolu Boga, a prezbiterium nie rozumiemy jako sanktuarium, lecz jedynie jako miejsce dla posługujących do mszy. Widać to także w używanym słownictwie. Właściwie do lat siedemdziesiątych ołtarz z centralnie ustawionym krucyfiksem i świętymi wizerunkami umieszczonymi za nim stanowił punkt odniesienia modlitw – stronę Boga. Dziś tego bardzo brakuje. Jest akcja liturgiczna, która nie ma odniesienia do znaku – symbolu Boga. Celebracja - modlitwa jest jakby zawieszona w przestrzeni[11].
4. Współczesność
Czasy współczesne przyniosły nowe idee determinujące architekturę i organizację wnętrza sakralnego. Wśród nich można wymienić: funkcjonalizm (przestrzeń liturgiczna ma stanowić dogodne miejsce na celebrację oraz dla wiernych), racjonalizm (obrzędy winny być dobrze widoczne, logiczne, słyszane, naoczne), demokratyzm (otoczenie ołtarza ze wszystkich stron). Nie bez znaczenia były również – wynikające zresztą z wymienionych idei – nurty pospolitujące, desakralizacyjne i aikonicze. W teologii nośna ideą stało się pojmowanie Eucharystii jako wspólnotowego spożywania posiłku na wzór Ostatniej Wieczerzy. Forma, która wydaje się najwłaściwszą dla celebracji mszy stała się uczta. Chrystus przecież sam dał przykład celebracji mszy przez odprawienie jej przy stole podczas paschalnego posiłku. Nie wchodząc w szczegóły powiedzmy, że choć konotacja z Ostatnią wieczerzą podczas każdej mszy winna być wyraźna to jednak nie ona jest kulminacyjna. Nie pamiętano o akceptacji dokonanego przez wieki rozwoju form celebracji, które coraz głębiej odsłaniały tajemnicę Eucharystii. Zapomniano również, że współczesny styl spożywania nie jest taki sam jak był za czasów Chrystusa. Doceniając zgromadzenia wiernych – wspólnotę jako znak Kościoła dostrzegano je jedynie socjologicznie. Rolę kapłana redukowano do animatora liturgii[12].
Wszystkie wyżej w skrócie wymienione tu idee wzajemnie się przenikały i tworzyły nową jakość. Wiek XX przyniósł gamę różnych – niekiedy sprzecznych ze sobą – kategorii, które mogą przynieść trudność w znalezieniu wspólnego ich mianownika. Jeśli jednak pokusilibyśmy się na jego znalezienie to trzeba by iść w stronę – nazwijmy to – zwrócenia się i docenienia człowieka. Jest to niewątpliwie słuszny ruch. Ale w momencie, gdy staje się on dominantą kształtującą cele i zadania budowli kościelnej tworzy błędne przestrzenie. Można powiedzieć, że szeroko ujęty horyzontalizm stał się dominantą współczesnych kościołów. Wymiar wertykalny został zepchnięty na dalszą pozycję. Niekiedy z trudem się przebijał. Oczywiście jest on obecny choćby poprzez obecność świętych obrazów. Jednakże tworzone obrazy i rzeźby Chrystusa, Maryi, świętych odsłaniają bardziej ludzką niż boską stronę ich egzystencji oraz stanowią wyraz religijnych i artystycznych poszukiwań twórców. To wszystko stanowi szerokie tło immanentnej perspektywy naszych kościołów. Nawet chęć dobrego realizowania wskazań posoborowych przynosiła utrwalanie horyzontalizmu. Jak zauważa Cezary Wąs: W XX wieku symboliczne wartości dzieł sztuki sakralnej przestały jednak objawiać własności świata Boga i wysunięto wobec nich żądanie, by – jak cała pozostała sztuka – opowiadały o własnościach współczesnego świata ziemskiego[13]. Wyrazem horyzontalnego pojmowania kościoła, było umniejszanie jego kultycznego charakteru na rzecz zaspakajania duszpasterskich potrzeb. Stąd powstają centra duszpasterskie, w których kościół coraz bardziej upodabniał się do zwykłych budowli. Pojawiła się nawet tendencja do „skrywania kościołów”. Tendencje desakralizacyjne wytyczały różne postulaty m. in.: myśl, że przyjście Chrystusa zniosło wszelki podział między świeckością a świętością[14].
Ilustracja 3
W niektórych kościołach obecność wymiaru wertykalnego była wyraźna, lecz w bardzo specyficznym sposób. Często nie prowadziła i odsłaniała objawionego i osobowego Boga, lecz nieokreślonego, archaicznego.
Można więc mówić o dwóch ideowych błędach współczesnych kościołów. Pierwszy to silne zaakcentowanie wymiaru horyzontalnego (humanistycznego, funkcjonalnego, wspólnotowego), drugi to przesycenie wymiaru wertykalnego odniesieniem do archaicznego sacrum.
Dla zilustrowania tego podam dwa charakterystyczne przykłady: kościół Judy Tadeusza w Karlsruhe oraz kościół w Neviges.
(il. 3) W pierwszym wypadku (architektem był Ottokar Uhl) widać wyraźnie dominującą ideę rozumienia mszy jako spożywania posiłku na wzór Ostatniej Wieczerzy. Choć prezbiterium jest zaznaczone, trudno w nim odnieść jakiekolwiek odniesienie do eschatologicznego pojmowania mszy. To bardzo sprawnie urządzone pomieszczenie na celebrację: funkcjonalne, widoczne, wygodne. Ale brakuje w nim wertykalnego wymiaru. Jedynie krucyfiks ustawiony z boku może go przywoływać. Czymś naturalnym wydaje się rozmawiania i załatwianie różnych spraw w takiej przestrzeni. To przecież miejsce tylko z tego świata. To nie jest przestrzeń prowadzącą ku nadprzyrodzoności.
(il. 4) Inny bardzo znamienny i interesujący przykład to pielgrzymkowy kościół Matki Bożej Królowej Pokoju w Neviges. Jego autorem jest Gottfried Böhm, syn słynnego architekta kościołów – Dominikusa Böhma. To budowla o nadzwyczaj rzeźbiarskiej formie. Kubistyczna w swej formie, kamienna bryła przypomina zwarty łańcuch górskich szczytów lub ogromny namiot rozbity nad doliną. To zaiste ostry klif wśród łagodnie wznoszącego się krajobrazu. Swą formą i monumentalnością wywiera on ogromne wrażenie. Jego ekspresję umacnia grafitowy kolor betonu. Architekt odniósł się w swoim projekcie do konotacji góry i jej potęgi z Absolutem, a wnętrze do ciemnej jaskini. Do kościoła prowadzi specjalna droga, integralnie łącząca się z budowlą i prowadząca do jej wnętrza. Mimo, że droga ukazuje szlak człowieka – pielgrzyma nie przedstawia życiowego celu – nieba. Jest wręcz odwrotnie. We wnętrzu kościoła zamontowano latarnie podobne do tych, które można znaleźć na ulicy. To kontynuacja drogi, którą wieńczy kościół i ołtarz. Ale ten nie jest obrazem nadprzyrodzoności, lecz dalszej zwykłej, ziemskiej wędrówki. To nadal pospolite miejsce, które służy zaspakajaniu potrzeby kultycznej. Wertykalizm zaś odsłania mistyczna, zmysłowa atmosfera, w której ciemność miesza się z kolorową (duże witraże) i bezbarwną (okna w górnej części budowli) jasnością. Może to obrazować połączenie ziemi z niebem[15]. Jednakże duchowy klimat tej przestrzeni odnosi bardziej do magicznej atmosfery oraz poczucia fascinosum i tremendum, o którym mówili fenomenologowie religii. Jeżeli w gotyku architektura dematerializowała bryłę, odnosząc ją do Niebieskiego Jeruzalem, to w Neviges – choć struktura wnętrza również czyni przestrzeń na wskroś duchową – kieruje ją jednak ku nieokreślonemu, archaicznemu poczuciu sacrum.
Ilustracja 4
5. Podsumowanie
Sytuacja naszych kościołów jest podobna do postawy pewnego człowieka. Gdy chciał się modlić, wtedy zapalał świecę i włączał refleksyjną muzykę. Mówił: gdy tak czynię jestem taki zrelaksowany, czuję się tak dobrze psychicznie – to jest moja modlitwa. Niekiedy nasze kościoły akcentują dobre samopoczucie, komfort, chcą służyć uśmierzeniu różnych bólów psychicznych, ale nie prowadzą do Boga, nie odsłaniają Go.
Bardzo słuszna jest formuła, że liturgia winna być budowniczym kościoła. Ale rozumie się ją często zbyt pragmatycznie. Bierze się pod uwagę wszystkie dyspozycje zanotowane np. w mszale o urządzeniu wnętrza, czy komentarze napisane kolorem czerwonym (rubryki), natomiast zapominając o tym co najważniejsze, o modlitwach – tekstach napisanych kolorem czarnym, które odsłaniają istotę mszy[16]. To lex orandi winno kształtować budowę kościoła, a nie jedynie funkcjonalne przepisy. A modlitwa mszalna kieruje ku chwale wieku przyszłego. Prawo modlitwy Kościoła winno tworzyć lex credendi, a ona architekturę i ikonografię, a te z kolei znów włączać się i ubogacać lex orandi.
Możemy zapytać: czy przeszłość – często już tak odległa – ma stanowić determinant współczesności. Czyż każde pokolenie nie powinno wnosić swój własny, odkrywczy wkład w bogactwo dziedzictwa? Tak to prawda. Jednakże musimy wyraźnie zaznaczyć. Perspektywa eschatologiczna Eucharystii nie stanowi tematu przerobionego i minionego, lecz zawsze aktualny i istotny, który niesie prawdziwą nadzieję. Przypomina o tym II Sobór Watykański: Liturgia ziemska daje nam niejako przedsmak liturgii niebiańskiej, odprawianej w mieście świętym Jeruzalem.... W liturgii ziemskiej ze wszystkimi zastępami duchów niebieskich wyśpiewujemy Panu hymn chwały[17]. Apelował o jej obrazowanie Jan Paweł II: Liturgię trzeba przeżywać jako głoszenie i partycypację przyszłej chwały[18]. Mówił o niej Benedykt XVI: Uczta eucharystyczna jest dla nas rzeczywistą antycypacją ostatecznej uczty, zapowiedzianej uprzednio przez proroków (por. Iz 25, 6-9) i opisanej w Nowym Testamencie jako .[21]
Ilustracja 5
Dziedzictwo wieków to eschatologiczny aspekt, który został utrwalony poprzez symboliczną strukturę nawa – prezbiterium. Ona opowiada o celebracji mszy jako partycypacji w zadatku życia wiecznego. Budowle – świątynie wschodu i zachodu od starożytności, aż do prawie do naszych czasów przyjmowały i rozwijały to dziedzictwo. Widać linię ciągłą pomiędzy poszczególnymi okresami budownictwa sakralnego. Rozwój i zmiana akcentów wymowy artystycznej otoczenia ołtarza stanowiły żywe przetworzenie i kontynuację ważnej tradycji. We współczesnych kościołach obserwujemy coś więcej – to nie ewolucja, kolejna forma rozwojowa z poprzedniej, lecz zerwanie i tworzenie nowego. Novum, które nie wyrasta z odziedziczonego bogactwa, lecz czerpie z innych źródeł – współczesnej mentalności. Niekiedy nowa organizacja wnętrza burzy dotychczasowe teologiczne przesłanie, stanowi jej antynomię. Historyczny kościół stanowi jedynie mury – oprawę do sprzecznej z dotychczasową organizacją wnętrza. Jako przykład wspomnę kościół św. Antoniego w Passau i św. Ducha w Burghausen. Wprowadzono tam eliptyczny układ siedzeń dla wiernych oraz duchownych zogniskowanych wokół przeciwległych punktów: ołtarza i ambony. Idea prezbiterium została zupełnie zniesiona, a nawet stanowi niepotrzebny balast dla nowej organizacji. (il. 5) Ta ciekawa koncepcja mogłaby być po pewnym dopracowaniu rzeczywiście wykorzystana w historycznych, ale szczególnie w nowych kościołach[22]. (il. 6)
Podczas celebracji liturgii a także osobistej modlitwy zwracanie się do Boga winno mieć zewnętrzny punkt odniesienia. Coś co stanowi symbol Boga. Przez wieki była nim wschodnia strona świata. Później coraz bardziej pokrywała się ona ze znakiem krzyża. Ten przedstawiano najpierw jako crucis gemmata – crucis invicta – znak zwycięstwa i chwały, a następnie ukazywano na nim bardziej lub mniej realistycznie umęczonego Pana. Ostatecznie krucyfiks stał się punktem odniesienia modlitw i celebracji liturgii, symbolem Boga, strony Boga, Orientu i kwintesencją (wraz z ołtarzem) treści sanktuarium. Krzyż ustawiony z boku ołtarza nie spełnia tego koniecznego zadania[23].
Ilustracja 6
Prezbiterium jako sanktuarium stanowi stronę Boga. Jest ona odpowiedzią na ludzkie pragnienie, które można ująć słowami psalmisty: „szukają Boga” (Ps 14). W sensie ideowym bowiem istotą prezbiterium (sanktuarium) jest stanowienie znaku przychodzącego i obecnego Boga, wrót, przez które zaglądamy w niebo, gdzie zasiada Bóg a my stajemy przed Jego obliczem. Tak rozumiane prezbiterium nadaje również znaczenie nawie jako zmierzającej ku sanktuarium. Natomiast kościoły, w których zanikło sanktuarium, symbol, który stanowi punkt odniesienia do Boga zatraciły swój właściwy charakter. Człowiek w nich zaczyna jakby szukać samego siebie. Jeśli miejsca chrześcijańskiego kultu mają być czymś więcej niż tylko dogodnym i funkcjonalnym pomieszczeniem oraz stanowić obraz prawdziwej świątyni, to muszą poprzez organizację wnętrza i sztukę odpowiadać na wołanie „szukam Panie twego oblicza”.
Ożywienie idei eschatologicznej jest wielkim zadaniem. Przemawia za nim słynny papieski dokument Summorum Pontyficum Benedykta XVI, który zezwala na szersze stosowanie starego mszału. Warto dodać, że przy projektowaniu nowych i remontowaniu starszych kościołów należy tak ustawić ołtarz by można przy nim sprawować zarówno w stronę ludu – versus populum jak i w stronę symboli Boga – krzyża – versus absidem.
Liturgia, czas i przestrzeń stanowiły w minionych okresach spójną całość. Liturgia, która jest zalążkiem przyszłej chwały została zobrazowana poprzez strukturę sanktuarium i nawy oraz ich wystrój. Eschatologiczna perspektywa ustanowiła niedzielę jako dzień święty. Wszak ona jest zapowiedzią przyszłego Dnia Pańskiego, który będzie trwał wiecznie. Niestety wiele współczesnych kościołów nic nie mówi o przyszłej chwale. Uwypuklają element uczty. Wydaje się, że doszło z czasem do nadinterpretacji znaczenia odprawiania mszy versus populum. Chodziło jedynie o większą komunikatywność i czytelność dokonywanych czynności, a zaczęto ją rozumieć jako formę odnoszącą do wieczernika i uroczystego posiłku. Msza przecież nie jest w istocie zwróceniem się do człowieka, lecz jest modlitwą do Boga[24]. Gdyby dzisiejsza mentalność mogła również decydować o dniu świętym ustanowiłaby nim pewnie inny dzień niż niedzielę np. czwartek lub sobotę. Podkreślmy bardzo wyraźnie. To nie perspektywa wzajemnego spotkania, ani pogodna atmosfera życzliwości jest największym skarbem Eucharystii. Był nim i jest zadatek eschatycznej pełni. Przez uczestnictwo w misterium mszalnym partycypujemy w rzeczywistości Nowego Nieba i Nowej Ziemi, gdzie Chrystus już króluje jako Pan i Władca. To jest największa siła nadziei jaka wynika ze mszy świętej, która winna znaleźć odbicie w wznoszonych kościołach. To wspaniałe dziedzictwo, które otwiera wspaniałe perspektywy.
[1] Zob. np. E. Pokorzyna, Słownik terminologiczny wyposażenia świątyń obrządku wschodniego z przydatkiem ikon maryjnych, Warszawa 2001, s.11n, 22; zob. Nowe Tablice czyli o cerkwi, liturgii, nabożeństwach i utensyliach cerkiewnych, objaśnienia Beniamina arcybiskupa Niżnego Nowogrodu i Arzamasu, wybór, przekł. I. Petrov, Kraków 2007, s. 8, 12nn; zob. Symeon z Tesaloniki, O świątyni Bożej, przekł. A. Maciejewska, Kraków 2007, s. 38nn; por. L. Uspienski, Symbolika cerkwi, przekł. W. Misijuk, Białystok 2000, s. 21nn; por. Настольная книга священнослужителя, t. 4, Mocква 1983, s. 38nn.
[2] Z mszału św. Piusa V przytoczmy piękny tekst, który kapłan wypowiada przed przyjęciem Komunii Świętej: Panem caelestiam accipiam et, nomen Domini invocabo.
[3] Np. hymn cherubinów: My, którzy Cherubinów mistycznie przedstawiamy, i życiodajnej Trójcy trójświęty hymn śpiewamy, odrzućmy teraz wszelką życia troskę; modlitwy podczas i po Komunii: Przyjmijcie Ciało Chrystusa, zakosztujcie z krynicy nieśmiertelności; Widzieliśmy prawdziwą światłość, przyjęliśmy Ducha z niebios..., Liturgie Kościoła Prawosławnego, przekł. H. Paprocki, Kraków 2003, s. 83, 103, 104.
[4] Z kanonu Rzymskiego: Pokornie Cię błagamy, wszechmogący Boże, niech twój święty Anioł zaniesie tę Ofiarę na ołtarz w niebie przed oblicze boskiego majestatu Twego, abyśmy przyjmując z tego ołtarza Najświętsze Ciało i Krew Twojego Syna...; por. też A. Schmemann, Eucharystia. Misterium Królestwa, przekł. A. Turczyński, Białystok 1997, s. 45-46.
[5] Por. J. Ratzinger, Duch liturgii, przekł. E. Pieciul, Poznań 2002, s. 64nn; por. U.M. Lang, Turning Towards the Lord. Orientation in liturgical prayer, San Francisco 2004, s. 41nn, 100nn.
[6] Jest to bardzo uproszczony schemat, istniało kilka różnych rozwiązań umieszczenia ołtarza, miejsc dla duchownych oraz wiernych, por. U.M. Lang, Turning Towards the Lord, dz. cyt., s. 65nn; por. B. Filarska, Początki architektury chrześcijańskiej, Lublin 1983, s. 174 – 196; por. G. Klaja, Ołtarz w świetle teologii, Kraków 2008, s. 61-66, 69 – 72.
[7] Por. E. Jastrzębowska, Sztuka wczesnochrześcijańska, Kraków 2008, s. 205 – 207; por. J. C. Kałużny, Sztuka na służbie sacrum na przykładach z przełomu IV i V wieku, w: Europejczyk wobec sacrum. Wczoraj i dziś, Materiały z sesji naukowej, 25 listopada 2005, red. J. C. Kałużny, Kraków 2005, s. 38 – 40; por. F. W. Deichmann, Archeologia chrześcijańska, przekł. E. Jastrzębowska, Warszawa 1994, s. 162 -163.
[8] Por. M. Kunzler, Liturgia Kościoła, przekł. L. Balter, Poznań 1999, s. 247 – 249; por. J. Żarnecki, Sztuka romańska, przekł. A. Rożnowska-Sadrei, Kraków 2005, s. 17nn, 102; por. G. Klaja, Sakralność świątyni chrześcijańskiej. Studium na podstawie analizy rzymskokatolickich i bizantyjsko-słowiańskich miejsc kultu oraz obrzędów ich poświęcenia, Kraków 2008, s. 153nn.
[9] Por. M. Kunzler, Liturgia Kościoła, dz. cyt., s. 249 – 250; por. O. Simon, Katedra gotycka. Jej narodziny i znaczenie, przekł. A. Palińska, Warszawa 1989, s. 37nn, 65nn, 135, 164nn, 182nn; por. E. Panofsky, Studia z historii sztuki, Warszawa 1971, s. 37 – 38; por. G. Durand, przekł. C. Rowiński, Wyobraźnia symboliczna, Warszawa 1986, s. 43 – 45; por. J. Ratzinger, Duch liturgii, dz. cyt., s.114; por. K. Gamber, Zwróćmy się ku Panu!. Zagadnienia dotyczące budownictwa kościelnego i modlitwy zwróconej na wschód; Poznań 1998, s. 31.
[10] Por. M. Kunzler, Liturgia Kościoła, dz. cyt., s. 250-252; por. J. Ratzinger, Duch liturgii, dz. cyt., s. 117 – 118.
[11] Por. U.M. Lang, Turning Towards the Lord, dz. cyt., 95 – 97, 102nn, ; por. A. Nichols, Patrząc na liturgię. Krytyczna ocena jej współczesnej formy, przekł. T. Glanz, Poznań [b.r.], s. 14 - 43; por. J. Ratzinger, Święto wiary, dz. cyt., s. 60.
[12] Por. Bendykt XVI, Posynodalna Adhortacja Apostolska Sacramentum Caritatis o Eucharystii, źródle i szczycie życia i misji Kościoła, Kraków 2007, nr 11; por. J. Ratzinger, Święto wiary. O teologii mszy świętej, przekł. J. Merecki, Kraków 2006, s. 33 – 49; por. por. U.M. Lang, Turning Towards the Lord, dz. cyt., s. 60 – 62; 92 - 94; por. K. Gamber, Zwróćmy się ku Panu, dz. cyt., s. 26 – 27; por. G. Klaja, Sakralność świątyni chrześcijańskiej, dz. cyt. s. 188 - 192
[13] C. Wąs, Antynomie współczesnej sztuki architektury sakralnej, Wrocław 20008, s. 8.
[14] Por. G. Klaja, Sakralność świątyni chrześcijańskiej, dz. cyt. s. 78nn, 91 – 93, 189 – 191, 288 – 289, 294.
[15] Por. M. Dubois, Urbild aller Architektur. Kirchenbau in Belgium und den Niederlanden nach 1950 [w:] Europäischer Kirchenbau 1950–2000.
[16] Por. J. Ratzinger, Święto wiary, dz. cyt., s. 32 – 33.
[17] KL nr 8.
[18] Jan Paweł II, Ecclesia in Europa, w: L osservatore Romano, nr 7-8(2003), nr 71.
[19] Bendykt XVI, Posynodalna Adhortacja Apostolska Sacramentum Caritatis, dz. cyt., nr 30, 31.
[20] Por. A. Sielepin, Chrystus omega w liturgii. Rzeczywistość eschatyczna w sakramentach Kościoła, Kraków 2004, s. 159-150.
[21] Bendykt XVI, Posynodalna Adhortacja Apostolska Sacramentum Caritatis, dz. cyt., nr 41.
[22] Por. A. Gerhards, T. Sternberg, W. Zahner, Communio-Räume. Auf der Suche nad der angemessenen Raumgestalt katolischer Liturgie, Regensburg 2003.
[23] Por. J. Ratzinger, Duch liturgii, dz. cyt., s. 77; por. J. Ratzinger, Święto wiary, dz. cyt. s. 64, 135 – 139.
1 – absyda bazyliki św. Apolinarego in Classe
2 - absyda bazyliki san Angelo in Formis
3 - kościół Judy Tadeusza w Karlsruhe
4 - kościół Matki Bożej królowej Pokoju w Neviges
5 – kościół św. Antoniego w Passau
6 – szpitalny kościół św. Ducha w Burghausen
(zdjęcie nr 1,2,4,5,6 – ks. G. Klaja, nr 3 z internetu)

















