sobota, 26 grudnia 2009

Kazanie kard. Alfonsa Marii Sticklera SDB

Publikujemy tekst kazania Alfonsa kardynała Sticklera - w tłumaczeniu x. Tomasza Dawidowskiego (za: Nova et Vetera nr 1/2 (6/7) 1998, s. 186-192) - wygłoszonego w czasie pontyfikalnej Mszy świętej, którą sprawował 18 października 1997 roku w kolońskim kościele pw. św. Kuniberta. Msza święta odbyła się wtedy, dzięki staraniom organizacji Una Voce.


Umiłowaniu Bracia i Siostry w wierze!
Obchodzimy dzisiaj wspomnienie św. Łukasza. Jest on nam o tyle bliski, iż jako jedyny z czterech ewangelistów nie znał z pewnością Chrystusa osobiście, Swoje relacje o Jego życiu i nauczaniu ów sługa Słowa zaczerpnął nie tylko ze słów i pism pierwszych naocznych świadków, ale również z innych wiarygodnych źródeł, szczególnie dla tych relacji, których oni nie przekazali. Dlatego może on być znakomitym wzorem dla naszego, tak dziś szczególnie niezbędnego starania, aby zachować w sobie prawdziwą wiarę, czerpaną z prawdziwych źródeł, oraz przezwyciężać wątpliwości, na które narażeni jesteśmy zawsze w czasach bezbożnych.
Między liturgię, której poświęcamy w sposób szczególny dzisiejsze uroczyste nabożeństwo, a wiarą zachodzi swego rodzaju ścisły związek, iż słusznie można powiedzieć: prawo do modlenia się jest równocześnie prawem do wiary i na odwrót, jak to wyraźnie objaśnił papież Pius XII w swej encyklice Mediator Dei, której jubileusz świętujemy w październiku tego roku. Już to daje nam jasno do zrozumienia, że źródła poznania właściwego kultu i prawej wiary są ściśle ze sobą powiązane, że dla obu istnieje przede wszystkim Pismo i Tradycja, pod stałym kierownictwem ze strony zwyczajnego i nadzwyczajnego Urzędu Nauczycielskiego Kościoła. Zapewne będzie to uzasadnionym powodem, aby tematem naszego dzisiejszego rozważania uczynić miarodajną w nauczanie treść tego jakże ważnego, przedsoborowego dokumentu w połączeniu z Konstytucją o liturgii Sacrosanctum Concilium.
Chyba nie bez słuszności zostało powiedziane, że Konstytucja o liturgii Soboru Watykańskiego II może być zrozumiana tylko w świetle Mediator Dei i że, według tego punktu widzenia, Mediator Dei jest zorientowana teocentrycznie, podczas gdy Sacrosanctum Concilium wykazuje raczej przejawy antropocentryczne. Należy tutaj oczywiście na wstępie zaznaczyć, że rozważamy wzajemne powiązania między Mediator Dei a Sacrosanctum Concilium, a nie np. między Mediator Dei a reformą, tj. jak została ona zrealizowana przez ustanowione w tym celu consilium, ponieważ jest jasne, że owa Reforma odbiega pod wieloma względami od soborowej Konstytucji, co więcej, nawet sprzeciwia się jej, i to nie tylko w jednym punkcie.

Pierwszym nieodzownym stwierdzeniem jest to, iż również Sacrosanctum Concilium wyraźnie wykłada orientację teocentryczną. W punkcie drugim prologu, który opisuje przede wszystkim teologiczną, eklezjologiczną i zasadniczą istotę liturgii, brzmi to następująco: "Kościół jest ludzki i jednocześnie Boski, widzialny i wyposażony w dobra niewidzialne, żarliwy w działaniu i oddany kontemplacji, obecny w świecie, a jednak pielgrzymujący. Wszystkie te właściwości posiada w taki mianowicie sposób, że to, co ludzkie, jest podporządkowane Bożemu i skierowane do Bożego, widzialne do niewidzialnego, życie czynne do kontemplacji, a to, co doczesne - do miasta przyszłego, do którego zmierzamy". Szczególne podkreślanie i rozwijanie tych dwóch istotnych elementów wykazuje raczej teocentryczny punkt ciężkości w Mediator Dei, podczas gdy w Sacrosanctum Concilium jest rozwijany daleko idąc bardziej antropocentryczny.
Aby móc zachować podstawową orientację, wydaje się potrzebne wskazanie na trzy obszary tego zasadniczego bipolarnego nastawienia w obydwu wspomnianych dokumentach kościelnego Urzędu Nauczycielskiego.
Przedmiotem pierwszej części encykliki Mediator Dei jest natura, pochodzenie i rozwój liturgii katolickiej. Najpierw Pius XII określa tutaj liturgię jako kult publiczny Boga, który jest zewnętrzny i wewnętrzny. Następnie opisuje reprezentantów Kościoła do wykonywania całkowitego kultu, gdyż tylko oni, z powodu chcianej przez Boga hierarchicznej natury Kościoła, mogą być do tego przeznaczeni. Dzięki specjalnie ustanowionemu przez Boga sakramentowi, a więc katolickiemu kapłaństwu, są oni zdolni do sprawowania owego kultu w imieniu Kościoła. Nadto autor rozwija myśl, iż liturgia, ze względu na swą istotę i przez swój ścisły związek z dogmatami, pozostaje uzależniona od hierarchii kościelnej.
W części drugiej Pius XII przedstawia centrum kultu katolickiego, a mianowicie Eucharystię, z wyraźnym powołaniem się na Sobór Trydencki, który przecież wyłożył ten temat przede wszystkim w aspekcie dogmatycznym raz na zawsze, właśnie w odróżnieniu od fałszywego, bowiem niesakramentalnego rozumienia Eucharystii przez protestantyzm. Dla wiary katolickiej istotą jest prawdziwe ponowienie (uobecnienie) Ofiary Krzyża, chociaż w bezkrwawej postaci, przy czym Kapłan, żertwa i cel Ofiary stanowią jedno.
Następnie, w jednym z dalszych rozdziałów, określony jest bliżej i opisany udział wiernych świeckich w Ofierze Mszy świętej, i to jako nieodzowny: co nie oznacza tym samym władzy kapłańskiej, aczkolwiek jest on pewnym rzeczywistym uczestnictwem, o ile za nich są ofiarowane chleb i wino i składana Ofiara. Ów udział przewiduje również osobiste ofiarowanie się wiernych, jak też oczyszczanie ich dusz.
W obrębie kompletu problemów związanych z udziałem wiernych w Ofierze Eucharystycznej Pius XII przechodzi z zamysłem do zagadnienia środków, które mogłyby pobudzić do takiego uczestnictwa. W związku z tym jest wielce zalecanym dla wiernych, aby zapoznawali się ze specjalnie sporządzonym dla nich mszalikiem, dzięki czemu "zjednoczeni z kapłanem, wspólnie modlą się tymi samymi słowami i w tym samym duchu".

Kolejnym środkiem są starania, "aby liturgia i na zewnątrz stała się czynnością świętą, w której wszyscy obecni faktycznie uczestniczą". To dzieje się poprzez odpowiadanie w należyty sposób na słowa kapłana czy towarzyszenie czynnościom liturgicznym odpowiednimi śpiewami. Przy tym jednak Papież napomina wyraźnie, aby się nie zagubić w formach przez siebie samemu wynalezionych, a nie odpowiadających przepisom Kościoła, zaś przede wszystkim by nie przywiązywać zbyt wielkiej wagi do środków zewnętrznych. Kończąc podkreśla, iż w pierwszym rzędzie należy mieć na uwadze, "aby dusze wiernych obecnych na Mszy świętej łączył się jak najściślejszymi węzłami z Boskim Zbawicielem, by życie ich stale ulegało dalszemu uświęceniu, a chwała Ojca Niebieskiego ustawicznie się powiększała".
W Mediator Dei są zatem położone akcenty przede wszystkim na istotne teologicznie elementy wewnętrznego uczestnictwa wiernych w Ofierze Eucharystycznej i ostrzeżenia przed każdorazowym przecenianiem uczestnictwa zewnętrznego i związanych z nim środków. Pastoralno - antropologiczne podejście do tematy jawi się tutaj jako pewien dodatek praktyczny.
Dla konstytucji Sacrosanctum Concilium teologiczno - teocentryczne zapatrywanie się na kult eucharystyczny i udział w nim jest niejako tylko warunkiem, którego aczkolwiek konieczność, zawierająca wytyczne w Nr 2 wprowadzenia, ciągle jest podkreślana, również i w dalszym ciągu - ze wskazaniem na łączność z Tradycją, której ona wymaga. Główna uwaga tego dokumentu soborowego wydaje się raczej być nastawiona jednak na intencje pastoralno - praktyczne, aby możliwe dalece przekazać wiernym bardziej żywotne zrozumienie poszczególnych części Mszy i równocześnie bardziej uwyraźnione w niej uczestnictwo.
Wówczas daje się chyba wytłumaczyć, że ustanowione dla przeprowadzenia reformy posoborowe consilium poświęciło się głównie, ba, prawie wyłącznie interesom pastoralno - antropologicznym, mimo wstępnego napomnienia Soboru w Nr 33, według którego zasadniczym celem jest oddawanie czci Boskiemu Majestatowi, a każdorazowe uczestnictwo wiernych powinno przede wszystkim posilać swą wiarę i wznosić swe serce do Boga.

Takiego rodzaju przestawienie akcentów spowodowało zapewne to, że w Kościele coraz głośniej odzywają się kompetentne głosy, uskarżające się na zniszczenie obrządku rzymskiego zamiast pożądanego przez ostatni Sobór jego zrewidowania; a przez co właśnie nie tyle przedstawia się niejasno specyficzna natura poszczególnych części Mszy świętej, ale raczej została wypaczona, gdzie na miejsce Boga i Ofiary Jemu składanej wstąpiła w konsekwencji wspólnota uczty wiernych. Z tego powodu też zaskarżany - nie tylko ze strony osób związanych z Tradycją, ale również przez postępowców - brak czucia bojaźni Bożej rozszerzył się tak dalece, a Bosko - nadprzyrodzona orientacja zmuszona została ustąpić ziemsko - ludzkiej. Dlatego nie ma się co dziwić, że kościoły świecą coraz bardziej pustkami, a krytyczny stosunek wobec reformy, coraz silniejszy, ponieważ wspólnota eucharystyczna przypomina coraz bardziej happening, profanum, zaś z modlitwy pozostaje czysto światowa mowa, ba, wręcz zwykła gadanina.
Św. Łukasz nigdy osobiście nie widział Chrystusa ani nie usłyszał z Jego ust słowa, a jednak poprzez swą ewangeliczną Nowinę, sięgającą bezpośrednich świadków, do których przecież należała również i Matka Boża, stał się jedynym w swoim rodzaju świadkiem prawdziwej i poświadczonej własnym życiem wiary. Możemy się od niego uczyć, aby podobnie jak on móc stawać się wiarygodnymi świadkami tej wiary dla przyszłych pokoleń przez wierność jej przekazowi, wiary zachowanej w nieprzerwanym kulcie Kościoła, który swój pewny wyraz znajduje w swym centrum - Ofierze Eucharystycznej. Ów kult opiera się przecież na Tradycji, nieprzerwanie trwającej poprzez stulecia, objaśniony i w sposób właściwy dalej rozwinięty, nieomylnie obroniony na Soborze w Trydenckie oraz potwierdzony w Konstytucji Sacrosanctum Concilium Drugiego Soboru Watykańskiego przez praktyczne wskazówki dla zażyczonej sobie reformy. Jako przykład wierności Sacrosanctum Concilium względem Tradycji mogą posłużyć zawarte w niej wskazania teologiczne we wspomnianym już Nr 2 prologu, według którego w kulcie katolickim ludzkie, widoczne i czynne musi zostać podporządkowane Bożemu, niewidzialnemu i kontemplatywnemu i orientować się na nim, aby wszystko ostatecznie było nastawione na wieczność, ku której zmierzamy.
Wobec tego wszystkiego, co w posoborowej reformie owemu katolickiemu pojęciu kultu nie odpowiada, wolno nam w katolickim oporze powoływać się na wolę Ojca Świętego (do której mają się dołączyć biskupi i wszyscy zajmujący jakiekolwiek urzędy pastoralne), aby wiernym, czującym się związanymi z dotychczasowymi formami liturgicznymi i dyscyplinarnymi liturgii łacińskiej, ułatwić wspólnotę kościelną poprzez niezbędne kroki, które mają zapewnić uwzględnienie tych życzeń.
W tym znaczeniu pragniemy wyrazić tutaj serdeczne podziękowania Jego Eminencji przewielebnemu arcybiskupowi Kolonii za jego przychylną zgodę na tę uroczysta Mszę pontyfikalną w starym rycie rzymskim w tym tak czcigodnym kościele romańskim, przez co tym samym wspaniałomyślnie odpowiedział życzeniu Ojca Świętego.

W tym posłuszeństwie winnym całej Tradycji chcemy teraz uroczyście złożyć Ofiarę Eucharystyczną z a nas, za naszych współbraci w wierze, za nasze dzieci i wnuki. Niech Matka Boża, która tak jak w betlejemskiej szopie obecna jest również przy każdym zstąpieniu Jej Syna na ołtarz ofiarny, jako Pośredniczka wszelkich łaski pobłogosławi i uczyni owocnymi nasze skromne, lecz wytrwałe starania o niezniszczalny ritus romanus!