niedziela, 29 listopada 2009

Adventus Domini

"Adveniat regnum Tuum"

Słusznie powiedziano, że liturgia adwentowa jest jakby komentarzem do drugiej prośby modlitwy Pańskiej: "Przyjdź królestwo Twoje". "Rozwój królestwa Bożego - mówi Dom Flicoteaux O. S. B. - idzie równolegle z rozwojem tajemnic dzieła Odkupienia: zaczyna się narodzeniem w stajence Betlejemskiej, realizuje się na krzyżu, rozkwita w życiu Kościoła, kończy się Sądem ostatecznym przy schyłku wieków". W Adwencie przeżywamy głównie pierwszą i ostatnią fazę dramatu Odkupienia. Dlatego kolekta Wigilii Bożego Narodzenia nazywa ten czas "corocznym oczekiwaniem Odkupienia naszego" - "Redemptionis nostrae annua exspectatio" - i prosi, "abyśmy z radością przyjmując Jednorodzonego Syna Bożego jako Odkupiciela, ufnie stanąć przed Nim mogli, gdy przybędzie na sąd".



W związku z tymi dwoma "przyjściami", Adwent ma podwójny charakter: radosnego oczekiwania i pokutnego przygotowania. Heroldem tego ostatniego jest św. Jan Chrzciciel. Surowa postać "największego między narodzonymi z niewiast", jak go nazwał sam Zbawiciel, góruje nad całym Adwentem. Głos jego odzywa się w często powracającym wersecie: "Czyńcie proste ścieżki jego - Recta facite semitas ejus". O nim to mówią ewangelie wszystkich niedziel adwentowych (prócz pierwszej, poświęconej Sądowi ostatecznemu): "Głos wołającego na puszczy" rozbrzmiewa wzywaniem: "Gotujcie drogę Pańską - parate viam Domini".
Zwiastunem przyjścia Mesjasza w ciele jest prorok Izajasz. Jego "Rorate coeli" jest jakby "leitmotivem" całego Adwentu; siedem razy odzywa się on w lekcjach suchedniowych; czytania brewiarzowe podają nam w skróceniu całą jego księgę proroczą; mnóstwo introitów, graduałów, antyfon nieszpornych wziętych jest z jego pism. Jest on przedstawicielem sprawiedliwych Starego Zakonu, oczekujących zapowiedzianego Zbawcy, wodzem tego długiego korowodu, kóry przesuwa się przed nami w responsoriach jutrzni adwentowych: widzimy tam patriarchę Jakuba, Judę syna jego, Mojżesza, Dawida, Micheasza, Jeremiasza, Ezechiela, Daniela, Joela, Zachariasza, Habakuka, Ozeasza, Ageusza Malachiasza. Wszystkie te święte dusze patriarchów i proroków zapowiadają na swój sposób zbliżające się Odkupienie, wołają, błagają i proszą: "Przyjdź, nie omieszkaj, Panie!"... "Przybądź abyś nas zbawił!"... "Naucz nas dróg roztropności!"... "Przyjdź wyzwolić nas, a nie opóźniaj się"... "Przyjdź oświecić w ciemnościach siedzące i w cieniach śmierci!"... "Przyjdź ku wybawieniu nas, Panie Boże nasz!"
Przypominają się tu owe postacie proroków na sklepieniu kaplicy Sykstyńskiej; rzekłbyś, że wykute są one z kamienia potężnym dłutem Michała Anioła: ale nie! one są tylko wyczarowane jego pędzlem. Każdy - nawet kto nigdy nie był w Rzymie - zna tych nieśmiertelnych proroków Buonarottiego i towarzyszące im Sybille. Lecz mało kto zwraca uwagę na niższy rząd malowanych w lunetach nad oknami "Przodków Chrystusa". Postacie to smętne, majaczące na tle nocy; siedzą bezradnie, jedne z nakrytą głową, drugie z załamanymi rękoma; jedne wzrok wytężają w mroczną dal, wyczekując rychło przyjdzie; drugie, zniechęcone, zadumały się boleśnie. Patrząc na szereg tych przodków Chrystusowych od wejścia do kaplicy, widzi się ich pogrążonych w cichej żałości: "Tak długo czekać!... tysiące lat"... Lecz w miarę jak się posuwamy ku ołtarzowi, antenaci Mesjasza ożywiają się, budzą się jakoby z odrętwienia, a ci co przy samym ołtarzu się znajdują, wyrażają niecierpliwe oczekiwanie; zda się wołają z Izajaszem: "Obyś rozdarł niebiosa a zstąpił!" (rozdz. 64, 1).
"Rex venturus" - ten Król mający przyjść, "Rex pacificus, cujus vultum desiderat universa terra" (pierwsza antyfona pierwszych nieszporów Bożego Narodzenia) - to jednorodzony Syn Boży, Słowo przedwieczne, poza którym nie masz Boga: "Ja Pan, a nikt więcej" (Izajasz, 45). On to zasiądzie na tronie Dawida, ojca swego, i będzie królował, a wszystkie narody ziemi służyć mu będą. On jest tym kamieniem węgielnym, o którym mówi szósta antyfona O, zaczynająca się od słów: "O Rex gentium! - O Królu narodów i upragnienie ich, kamieniu węgielny łączący dwoje w jedno" (tj. Żydów i pogan w jeden lud Boży). On jest tym PAsterzem dobrym, który "paść będzie trzodę, zgromadzi ramieniem swym baranki i poniesie na łonie swoim, On Pan nasz i Bóg" (trzecia lekcja we Mszy Soboty Suchedniowej - Izajasz, 40, 11).
To podwójne przyjście - w miłosierdziu i sprawiedliwości - Betlejem i Sąd ostateczny - przewija się kolejno, a czasem jednocześnie w liturgii adwentowej. Wieki średnie kładły większy nacisk na ten ostatni moment: od tego czasu nabożeństwa adwentowe (prócz Rorat) odprawiają się sub ritu quadragesimali, tj. w kolorze fioletowym bez "Gloria", bez organów, bez "Ite missa est". Początkowo Adwent miał inną cechę, co zresztą bije w oczy w tekstach mszalnych, a bardziej jeszcze w brewiarzowych. "Alleluja" nie tylko nie milknie w tym okresie radosnego oczekiwania Narodzin Zbawiciela, lecz mnoży się w liturgii adwentowej, rozkwitając na końcu każdej prawie antyfony laudesów i nieszporów, czasem nawet podwójnym kwiatem. Nad całym Adwentem roztacza się Izajaszowe: "Consolamini, consolamini popule meus, cito veniet salus tua" ("Pociesz się, pociesz ludu mój, rychło przyjdzie zbawienie twoje... Nie bój się, zbawię cię; jam jest bowiem Pan Bóg twój, Święty Izraela, Odkupiciel twój" - wersety do "Rorate coeli").
Adwent obejmuje cztery tygodnie (ostatniemu brakuje najczęściej kilka dni, zależnie od tego, kiedy wypada pierwsza niedziela adwentowa, zawsze najbliższa św. Andrzeja; stąd data jej waha się między 27 listopada a 3 grudnia). Zawsze jednak muszą być cztery niedziele. Invitatoria do jutrzni zmieniają się trzy razy, wyrażając trzy stopnie tęsknoty tego oczekiwania. Przez pierwsze dwa tygodnie śpiewamy: "Regem venturum"; od trzeciej niedzieli: "Prope est jam Dominus", a na Wigilię "Hodie scietis" ("Króla przyjść mającego i Pana - pójdźcie adorujmy" - "Blisko już jest Pan - pójdźcie adorujmy" - "Dzisiaj poznacie, że przyjdzie Pan, a jutro ujrzycie chwałę Jego"), które w nocy Bożego narodzenia zamieni się na przecudne: "Christus natus est".

S. Maria Renata, Vivere cum Ecclesia - Rozważania liturgiczne, tom I, Kraków 1958, s. 22-25.