Mater assumpta est coelum
"Gaudeamus" - śpiewamy na Introit Mszy Wniebowzięcia, - "radujmy się wszyscy w Panu, obchodząc dzień uroczysty ku uczczeniu błogosławionej Marii Dziewicy, z której Wniebowzięcia weselą się Aniołowie i wychwalają Syna Bożego".
Kardynał Schuster mówi ("Liber Sacramentorum", tom VI, str. 253), że Introit ten jest greckiego pochodzenia i był pierwotnie używany w Rzymie w dzień sycyliańskiej męczenniczki św. Agaty (5 lutego). Później dopiero dostosowano go do kilku innych świąt, jak Wniebowzięcie, WW. Świętych, M. B. Szkaplerznej, M. B. Dobrej Rady, św. Anny, św. Tomasza Kantuaryjskiego, - zmieniając odpowiednio część środkową.
Na Psalm introitowy wybrał dziś Kościół pieśń godową, Epithalamium sacrum, - Psalm 44-ty, mesjaniczny i mariański zarazem. Opiewa on zaślubiny króla, dosłownie może Salomona z córką Faraonową; w przenośni zaś przedstawia połączenie Chrystusa z Kościołem, albo też z duszą miłującą Go, - najszczególniej zaś z Najśw. Panną. Oto pierwsze jego słowa: "Eructavit cor meum verbum bonum - Wydało serce moje słowo dobre; język mój pióro pisarza prędko piszącego".
Kolekta "Famulorum tuorum" odbiega od trójdzielnego układu klasycznie zbudowanych kolekt i nie ma bezpośredniego związku z tajemnicą dzisiejszą; była ona bowiem dawniej drugą z rzędu modlitwą mszalną; pierwsza w dawnym Sakramentarzu (czyli Mszale), odmawiana nad ludem przy wyruszeniu stacyjnej procesji (Do XVI-go wieku, po I-ych Nieszporach Wniebowzięcia, wyruszała w Rzymie uroczysta procesja z bazyliki Lateraneńskiej ze starożytnym obrazem Zbawiciela, zwanym "chiropita" (tj. nie ręką ludzką uczynionym), do bazyliki Santa Maria Maggiore, gdzie się przechowuje portret Najśw. Panny przypisywany św. Łukaszowi. Tłumy ludu brały udział w tym obchodzie, przy blasku pochodni, śpiewie Litanii i biciu wszystkich dzwonów Wiecznego Miasta. Zatrzymywano się po drodze w różnych kościołach, najdłużej w Santa Maria Nuova na Forum, gdzie odprawiano Jutrznię. O świcie procesja przybyła do bazyliki N. P. Większej na Eskwilinie, gdzie odśpiewano uroczyste Laudesy na cześć spotkania Matki Bożej Boskiego jej Syna, oraz połączenia ich w niebie na wieki), brzmi jak następuje: "Wielce czcigodną, Panie, jest nam uroczystość dzisiejsza; święta bowiem Rodzicielka Boża uległa wprawdzie śmierci doczesnej, lecz więzy tejże nie zdołaly zatrzymać w swej mocy Tej, która dała ciało Synowi Twemu, Panu naszemu, który żyje i króluje..."
Lekcja z 24-go rozdziału księgi Eklezjastyka pozostaje w ścisłym związku z dzisiejszą perykopą ewangeliczną. Mędrzec Pański ma tu na myśli Mądrość Bożą; lecz Kościół dostosowuje jego słowa do Matki Najświętszej, przyrównując ją do cedru na Libanie i do cyprysu na górze Syjon, - symbolami jej niedościgłej wielkości; z palmą w Kades i z różą Jerychońską, - symbolami zwycięstwa nad złem i wonnością wszelkich cnót; z piękną oliwą i szerokolistnym jaworem nad brzegiem wód, - symbolami litości, dobroczynności i miłosierdzia; wreszcie z balsamem, cynamonem i mirrą wyborną (wiadomo jak bardzo mieszkańcy Wschodu kochali się i kochają w mocnych, odurzających aromatach), bo Maria zdobyła świętoścą swą Serce Boże, wonnością swych cnót zachwyciła je, a modlitwa jej wznosi się do tronu Stwórcy jako najprzedniejsze kadzidło.
"We wszystkim szukałam odpocznienia i w dziedzictwie Pańskim mieszkać będę. Wtedy przykazał i rzekł mi Stworzyciel wszechrzeczy, a który mnie stworzył, odpoczął w przybytku moim i rzekł mi: "Mieszkaj w Jakubie, i w Izraelu weźmij dziedzictwo, a między wybranymi moimi rozpuść korzenie"".
Maria dziś zamieszkała na wieki "w dziedzictwie Pańskim", tj. w niebie, a "między wybranymi zakorzeniła się" na zawsze, jako Królowa wszystkich Świętych i Matka Stwórcy swego, który niegdyś odpoczywał w przybytku jej dziewiczego łona, a dziś ją koronuje na władczynię niebieskiego Jeruzalem.
"I tak na Syjonie jestem utwierdzona, i w mieście świętym podobnie odpoczywałam, a w Jeruzalem władza moja... i w zgromadzeniu Świętych pobyt mój".
Po Lekcji rozbrzmiewa Graduał z Psalmu 44-go: "Słuchaj córko, a patrz i nakłoń ucha twego, gdyż pożądał król śliczności twojej". Następuje Alleluja, - jedno z najpiękniejszych gregoriańskiego repertuaru: weselne, lotne, wzbija się jak skowronek prosto w błękity, zawisa w górze, kołysze się na skrzydłach melodii, spuszcza się powoli i nagle milknie: "Assumpta est Maria in coelum, gaudet exercitus Angelorum" - śpiewa werset allelujatyczny, powtarzając na wciąż inną nutę te słowa o radości chórów niebieskich, tworzące osnowę liturgii dnia dzisiejszego. Po czym wraca owo śliczne Alleluja, - i przechodzimy do Ewangelii.
Perykopa o Marii i Marcie naznaczona przez Kościół na święto Wniebowzięcia (Łuk., X, 38-34), kończyła się dawniej tymi słowy z następnego rozdziału (XI, 27-28): "I stało się, gdy to mówił, podniósłszy głos niektóra niewiasta z rzeszy, rzekła Mu: "Błogosławiony żywot, który Cię nosił i piersi, któreś ssał". A On rzekł: "I owszem, błogosławieni, którzy słuchają słowa Bożego i strzegą go".
Ten dodatek wykazywał jasno związek między Najśw. Panną a siostrami Łazarza, które ją tu przedstawiają w tym podwójnym życiu czynnym i kontemplacyjnym: "in opere actionis" oraz "in mercede contemplationis" (Św. Augustyn: Tract. 124, in Joannem). Z biegiem czasu opuszczono ten objaśniający dodatek; Mszał rzymski reformowany w XVI-tym wieku przez Piusa V-go już go nie podaje.
Mamy tu rozstrzygnięcie wiecznego antagonizmu pomiędzy życiem kontemplacyjnym a życiem czynnym, które się na pozór wzajemnie wykluczają, a jednak całkowocie rozłączone być nie mogą. Wielką troską wszystkich zakonodawców było zharmonizowanie tych dwóch pierwiastków, na wzór Najśw. Marii Panny, która tak cudownie połączyła kontemplację z czynem, bo połączyła w miłości. Dlatego Matka Marcelina Darowska mogła zostawić córkom swoim duchownym te słowa, tak dobrze ją samą charakteryzujące: "Miłość, to nie jest ani kontemplacja ciągła, ani ciągły czyn. Kochać, - to być na każdą chwilę taką, jak Bóg chce".
Taką była Maria, ten najidealniejszy wzór życia bogomyślno-czynnego, w który się dusze zakonne po wiek wieków wpatrywać będą.
Offertorium "Assumpta est Maria in coelum" powtarza słowa Graduału, lecz na odmienną nutę, szczególnie piękną i triumfalną: jest to pieśń koronacyjna Aniołów na cześć Matki Bożej.
Sekreta wyraża bardzo dobitnie wiarę Kościoła we Wniebowzięcie Marii Dziewicy z ciałem i duszą, chociaż ta prawda jeszcze nie została uznaną za dogmat*: "Niech modlitwa Bożej Rodzicielki wspomoże, Panie, lud Twój wierny; a jako wiemy, iż opuściła tę ziemię wedle właściwości śmiertelnego ciała swego, tak daj nam odczuć skutki jej wstawiennictwa za nami u Ciebie, w niebieskiej chwale. Przez tegoż Pana naszego..."
Antyfona po Komunii zawraca do Ewangelii dzisiejszej: "Optimam partem elegit sibi Maria", i chwali Najśw. Pannę, iż "najlepszą cząstkę obrała - mercedem contemplationis, - która od niej odjęta nie będzie" - i Liturgia dodaje: "na wieki - in aeternum".
Postkomunia zaś prosi Boga, "abyśmy, czcząc Wniebowzięcie Rodzicielki Bożej, od wszystkich grożących nam niebezpieczeństw przez jej orędownictwo uwolnieni byli.
S. Maria Renata, Vivere cum Ecclesia tom VII - Święta w porze letniej, Kraków 1949, s. 113, 130-135.
* Prawdę o Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny do nieba z ciałem i duszą jako dogmat ogłosił dnia 1 listopada 1950 roku (a więc w rok od wydania książki s. Marii Renaty) Pius XII w Konstytucji Apostolskiej "Munificentissimus Deus".












