wtorek, 18 listopada 2008

Świadomość liturgiczna

Aby mówić o jakiejkolwiek świadomości na samym początku należy wyjaśnić, czym ona jest. Najprostsza definicja brzmi tak: „Świadomość jest wewnętrznym odzwierciedleniem rzeczywistości”. Mówi się, że oczy są zwierciadłem duszy. Można napisać, że podczas Mszy świętej, stan duszy jest zwierciadłem tego, co dzieje się na ołtarzu – i niewątpliwie można go w pełni osiągnąć będąc w stanie łaski uświęcającej. Właśnie do takiego stanu zjednoczenia z Chrystusem, do takiego wejścia w liturgiczne actio winniśmy wszyscy dążyć poprzez formację wewnętrzną: modlitwę, lekturę Pisma Świętego, przyjmowanie Sakramentów, czytanie dobrych książek wyjaśniających nam znaki, symbole i obrzędy liturgiczne (co pozwoli nam głębiej wchodzić w to, co się dzieje podczas Najświętszej Ofiary).

Jednak to może często nie wystarczyć. Potrzebna jest też katecheza liturgiczna (mistagogia), potrzebne jest wychowanie wiernych do jak najżywszego i najpełniejszego uczestnictwa wiernych w Mszy świętej. Ojcowie Soborowi podczas Vaticanum II w Konstytucji o św. Liturgii w punkcie 14 zapisali: „Matka Kościół bardzo pragnie, aby wszyscy wierni byli wdrażani do pełnego, świadomego i czynnego udziału w obrzędach liturgicznych, jakiego domaga się sama natura liturgii”. W tym względzie niezbędne jest zaangażowanie duszpasterzy – wygłaszanie homilii, katechez, prowadzenie spotkań, czy nawet grup duszpasterskich, albo np. pisanie artykułów do tak licznie występujących dziś gazetek parafialnych.

Ksiądz Jan Twardowski pisał: „Jeśli utracimy świadomość, że jest Bóg – pogubimy się, przerazi nas nasza świadomość”. Słowa te przedstawiają straszną perspektywę: zaniedbanie własnej świadomości liturgicznej (jak i naszych braci i sióstr), w której centrum powinien stać Bóg - Jezus Chrystus w końcu doprowadzi do tego, że będziemy przerażeni, gdy już wśród symbolach, znakach i obrzędach liturgicznych nie będziemy potrafili odnaleźć naszego Pana.

Ciągle, na nowo musimy pogłębiać naszą świadomość liturgiczną, ciągle ją na nowo odkrywać w Chrystusie, bo „szkodzi zaś sobie ten, kto trwa w błędzie i nieświadomości”, jak kiedyś napisał Marek Aureliusz. Nie możemy pozwolić na to, abyśmy trwali w stanie takiej nieświadomości. Im dłużej będzie trwał ten stan, tym ciężej będzie później wrócić do naprawdę pogłębionej relacji z Chrystusem, podczas Eucharystii. Ktoś taki stanie się wtedy „marionetką swojej nieświadomości” (Carlos Ruiz Zafón) i będzie błądził po okrężnych drogach, zamiast iść tą jedyną prawdziwą, która wiedzie przez aktywne i zaangażowane uczestnictwo w liturgii.

W Mszy świętej uobecniana jest ofiara, którą złożył Chrystus na krzyżu z miłości do nas. Liturgia to „święta gra” (x. Romano Guardini) miłości, w której odbywa się to najpiękniejsze, najbardziej wzruszające spotkanie Stwórcy ze stworzeniem. Chodzi w nim o to, żeby „prowadzić grę przed Bogiem, nie stwarzać dzieła sztuki, lecz być nim, to jest najgłębszy sens liturgii” (x. Romano Guardini). W tej grze „największym szczęściem jest owa świadomość, że Bóg nas kocha” (św. Jan Vianney).